- Gdzie się spieszysz kochaniutka ? - zapytała ironicznie Julie
- Idę na spacer z One Direction - podkreśliłam dwa ostatnie słowa, żeby zrobić im na złość.
- Tak prędko stąd nie wyjdziesz moja droga, może najpierw poznasz nasze zasady ?
- Nie, dziękuję, przykro mi, może innym razem. Na następnym treningu możecie je pokazać całej grupie - uśmiechnęłam się do nich złowieszczo i chciałam przejść, ale zatrzymała mnie Anja przypierając mnie do ściany.
- Nie wyjdziesz stąd dopóki nie zrobimy z tobą porządku, zrozumiano ?
- Pieprz się dziwko - oplułam szatynkę (Anję) i chciałam uciec, ale zatrzymała mnie tym razem Julie. Nie byłam przestraszona, ani nic z tych rzeczy, byłam poprostu wkurwiona na maksa, myślałam, że zaraz wybuchnę.
- Puść mnie suko, myślisz, że możesz sobie na takie coś pozwalać !?
- Tak, tak właśnie myślę, bo jesteś tu nowa i nie powinnaś sobie rządzić - powiedziała i dostałam od niej "z liścia". Oddałam jej oczywiście tym samym tylko sto razy mocniej. Muszę przyznać, że jakiejś tam specjalnej siły to ona nie ma, bo nic nie czuję z tego jej uderzenia, a ona wręcz przeciwnie. Cofnęła się i co chwilę sykała z bólu.
- Zawołaj kolegę, on z nią zrobi porządek - powiedziała Julie, a Anja wysłała esa. Po chwili obok nich znalazł się średniego wzrostu, słabo zbudowany chłopak. Miał czarne włosy i niebieskie oczy, a jego rysy twarzy sprawiały, że jego "uroda" obniżała się do zera.
- Pokaż tej pani co to znaczy..ee..no...zrób z nią coś - odeszły gdzieś, a chłopak pociągnął mnie za rękę.
- Łapy precz skurwielu ! - krzyknęłam i wyrwałam się po czym zaczęłam uciekać. Wybiegłam na zewnątrz i wpadłam na kogoś. Wpadłam "w ramiona" Louisa, a za mną wybiegł ten facet/chłopak.
- Puść ją ! - powiedział i podszedł do Louisa, który stanął przede mną.
- Kim jesteś ? - zapytał Lou zachowując ostrożność
- Co Cię to kurwa, oddawaj dziewczynę ! - powiedział i uderzył Louisa w twarz. W tej samej chwili chłopak mnie od siebie odsunął, a podbiegli do niego Zayn, Liam, Niall i Hazz. Ja i Ellie zostałyśmy z tyłu, choć co chwilę chciałam podbiec widząc jak ten koleś traktuje Louisa, bo resztę chłopaków zatrzymali jego wspólnicy. Ellie mnie nie puszczała, bo Niall jej zakazał, ale mimo to wyrwałam się z jej uścisku widząc jak Louis pod wpływem uderzenia upada na ziemię, a z jego ust zaczyna lecieć krew. Chłopcy próbowali się uwolnić widząc jak ich przyjaciel jest bity i szarpali się z całych sił. Kilka razy im się to udało i zaczynały się bójki. Louis pomimo wszystkiego wstał i uderzył chłopaka twarz pięścią i korzystając z jego nieuwagi podniósł kolano do góry, aby następnie uderzyć nim w brzuch. Zaczął go tak bić, że napastnik nawet nie wiedział jaki ruch wykonuje Lou. Korzystając z tego, że nikt nie zważał na mnie i Ellie, wzięłam jakąś metalową pałkę, która leżała obok śmietnika i ogłuszyłam chłopaka, który trzymał Harry'ego, a później drugie uderzenie skierowałam w stronę napastnika Liama. Ellie wzięła jakiś kij i zrobiła dokładnie to samo uwalniając tym samym Zayna i Nialla. Podbiegłam do Louisa, który leżał na ziemi i stanęłam przed nim uniemożliwiając atakującemu na kolejne uderzenie.
- Czego chcesz !? - krzyknęłam do niego płacząc, choć stałam może dwa metry przed nim. Schyliłam się do Louisa, który był na pół przytomny.
- Louis, Louis, spokojnie, już tu jadą, wytrzymaj trochę, błagam Cię - moje łzy spływały na jego granatową koszulkę. Po chwili podbiegła też reszta chłopaków wraz z El. Poczułam silne szarpnięcie do tyłu. Agresor złapał mnie za włosy i przyłożył nóż do mojego gardła.
- Zostaw ją ! - krzyknęli wstając. Ellie opatrywała rany Louisa, co chwilę spoglądając, czy któryś z pozostałych bandziorów się nie budzi.
- Jeśli tak sobie chcesz pogrywać, zrobię to w towarzystwie twoich przyjaciół, będzie ciekawiej - oznajmił i przyłożył nóż do mojego nadgarstka, tak, że zaczęła z niego spływać krew, później jeszcze powyżej nadgarstka i na dłoni. Po chwili się spłoszył gdy usłyszał policję.
- Ellie tyły ! - krzyknęłam słaba, a ona nadal opatrując chłopaka rzuciła swoim drewnianym kijem w głowę napastnika, który znowu osunął się na ziemię.
- Zostaw ją rozumiesz ?! - krzyknął Zayn i chciał podejść, ale człowiek, który chciał mnie zabić, wyciągnął pistolet i skierował go w stronę chłopaków tym samym oddalając się do jakiegoś samochodu ze mną. Przeciął jeszcze moje ciało na lewej ręce, brzuchu i udzie, po czym mnie puścił i uciekał, ale zatrzymała go policja. Do mnie podbiegł Niall z Liamem, a Zayn i Harry zawołali pogotowie. Policja zgarnęła czterech leżących na ziemi napastników i wsadziła do radiowozów. Zaczęłam krwawić mocniej niż wcześniej i Niall zaczął panikować.
- Szybciej, bo ona się wykrwawi ! - krzyczał w stronę karetki i lekarzy, którzy biegli w naszą stronę. Reszty nie pamiętam...
****
Zaczęłam powoli odzyskiwać przytomność, słyszałam jak ktoś krząta się po pomieszczeniu, tylko właśnie. Gdzie ja jestem ? Powoli otworzyłam powieki i spojrzałam na osobę, która stała do mnie tyłem. To Ellie. Poznałam ją po jej sylwetce i sweterku, który uwielbiała.
- Ellie - szepnęłam, ale dziewczyna usłyszała, bo energicznie odwróciła się w moją stronę. Wybałuszyła oczy gdy mnie zobaczyła - Gdzie jest Louis ?
Nic nie odpowiedziała, tylko podeszła do szyby po lewej stronie sali, gdzie były też okna.
- Louis, obudziła się - powiedziała uradowana, a ja usłyszałam jak ktoś szybko wstaje z łóżka.
- Zadzwoniłaś do chłopaków ? Wiedzą ? - zapytał El wchodząc do mojej sali.
- Zaraz zadzwonię - powiedziała i podeszła do mnie - jak ja się martwiłam - przytuliła mnie, a po chwili zawołała lekarza, który zrobił wszystkie badania
- Pani stan jest bardzo dobry, mógłbym panią od razu wypuścić do domu, ale ze względu na to, że dopiero teraz się pani obudziła, zostanie pani jeszcze kilka dni w szpitalu - powiedział i wyszedł razem z Ellie z sali, a obok mnie usiadł Louis.
- Jak się czujesz ? - zapytał ochrypniętym głosem
- Boli mnie trochę brzuch, ale poza tym okej - zaśmiałam się - a ty ?
- Dzisiaj nareszcie wychodzę, nie mógłbym dłużej tu wytrzymać - uśmiechnął się do mnie
- Ale..chwila..to ile ja spałam ? - zapytała zdziwiona tym, że mówi, że dłużej tu nie może wytrzymać.
- Tydzień i jeden dzień - oznajmił, a ja wybałuszyłam oczy.
- Ale to co mi się stało, że aż tak długo ?
- Miałaś przecięte żyły w nadgarstkach, lekarze długo cię operowali, aby je z powrotem połączyć i cudem im się to udało. Podobno twój stan był krytyczny, ja sam nie wiem, bo też spałem cztery dni, ale podobno ze mną było lepiej, tylko trochę poobijany i lekkie krwawienie w brzuchu, nic poważnego - uśmiechnął się delikatnie.
- Louis przepraszam
- Za co ? - zapytał zdziwiony
- Za tą całą sytuację, za tego człowieka, nie znam go kompletnie, nie wiem kto to, Anja i Julie go zawołały żeby "coś ze mną zrobił", przepraszam, gdybym wiedziała że to się tak skończy nie szłabym nawet po te pieprzone grafiki - westchnęłam
- Dziewczyno ty nie masz za co przepraszać, uratowałaś mi życie, narażając siebie i nie gadaj głupot, muszę sobie pogadać na temat tych dwóch z Edem.
- Od kiedy się znacie z Eduardo ? On jest Anglikiem, a ma takie hiszpańskie imię - zaśmiałam się, a on razem ze mną.
- Jego mama jest hiszpanką, a tata anglikiem. Opowiadał nam to, bo mieliśmy te same wątpliwości co ty - zaśmialiśmy się razem
*****
Przeleżałam jeszcze 4 dni w szpitalu po czym mnie wypuścili widząc w jak dobrym stanie jestem. Wróciłam tym razem do domu chłopaków, chociaż prosiłam Louisa, żeby odwiózł mnie do naszego domu tj. mojego i Ellie. Jednak on się uparł i postawił na swoim. W domu o dziwo znajdowała się El.
- Ellie ? Co ty tu robisz ? - zapytałam zdziwiona
- Liam po mnie przyjechał, bo mieliśmy jechać po Ciebie do szpitala, ale zamiast tam przywiózł mnie tu.
- Ej chłopaki co jest zgrane ? - zapytałyśmy równocześnie, po czym zaczęłyśmy się śmiać.
- Nic, nocujecie u nas - zaśmiał się Hazz
- Ale, ja nie mam piżamy na przebranie - oznajmiła moja BFF
- ja też nie
- Coś się znajdzie, teraz chodźcie, patrzcie kto na was czeka - powiedział Niall i pociągnął mnie i El przed ich lapka.
- No i co ? To laptop. Lap-top - śmiałam się, a oni razem ze mną. W pewnym momencie Zayn kazał mi ruszyć kursorem, więc tak zrobiłam.
- Heloo ! - zaczął się czat, a po chwili Lou włączył kamerkę. Czekało tam dokładnie 2 miliony 368 tysięcy 977 fanów ! Tyle, że to nie był zwykły twitcam. Musieliśmy wykonywać zadania dane nam przez fanów ! Coś czuję, że to będzie ciekawe popołudnie...
_________________________________________________________________
Nareszcie jest, tyle się nad nim namęczyłam, że normalnie lol xd Jak wam się podoba i czy w ogóle się podoba ? Mam nadzieję, że choć trochę przypadnie wam do gustu :) Żegnam was wraz z chłopakami, bo mam dzisiaj w cholerę do zrobienia, baaaaaaaaaaaaaaaaaaj :*
BOOOOOOSSSKIIIII ! ! ! <3 czekam niecierpliwie na nn ! Lou jest słodki <3
OdpowiedzUsuńsuper!! ona pocięta dlaczego!!!!????? szybko następny :)/N
OdpowiedzUsuńWspAniały :**
OdpowiedzUsuńZapraszam do siebie na Rozdział I
http://you-are-the-life-to-my-soul.blogspot.com/
Obserwuję i liczę na obserwowanie xd
Pozdrawiam *-*
Błagam dawaj juz następny!!!!!!!
OdpowiedzUsuń